


- Młodszy kapral 83hXc melduje przybycie! Zwarty i gotowy do przejęcia nowych obowiązków. Czekam na rozkazy.
- Spocznij bracie, cholera jasna. Wreszcie ktoś do pomocy. Dobrze... taaa. Surowi bądźcie dla tych gałganów, Samueli. Przeczytamy wasze wnioski... taa i się tego rozpoznamy. Taa... Dobra ta gorzałka... No baczność! Nic nie słyszeliście 83hXc. Prawda! Odmaszerować, wykonać, o problemach zgłosić potem! Zdrowie! No to bęc starą babę w łeb! Taa... Wojsko kurwa to jest!
- Zrozumiano!
No i stało się... Siedzę na posterunku i czekam na przybycie jakiegoś delikwenta. Jak to w życiu bywa, nie mam pojęcia, kto mi się tu zjawi. Byle jakiś prosty chłop, bo na główkowanie jest czas za dnia, a tu już północ dochodzi. Ehhhh... Pierwsze moje przesłuchanie, żołądek w gardle staje i bądź tu człowieku twardy... A któż to tak się mi do drzwi dobija? Niektórzy to za grosz taktu nie mają!
- Wejść! Hmmm... Znajomo mi wyglądacie żołnierzu! Siadajcie, przedstawcie się...
- Szeregowy Truskawka z rodu Gawith, syn Samuela. Z dalekiej Anglii przybywam...
- (Psiakość! No tak, kto powiedział, że "pierwszy raz" musi być łatwy? Akurat jego trza przesłuchać! A tyle się o nim nasłuchałem, że już mi łeb pęka!) Dobrze, żołnierzu! Pierwsze zetknięcie dokładnie opisać, żeby była pełna jasność - dokładnie! Tu wojsko, nie wczasy!
- Szczerze przyznam kapralu, że po pierwszym zetknięciu większość obcujących zraża się do mnie niemożebnie! Nie czuć truskawek. Przebywanie w metalowej puszce i kąpiel w chemikaliach zrobiła swoje. Pachnę gorzej niż moi bracia, ale cóż - tak mnie stworzono.
- Rzeczywiście nie pachniecie najlepiej! Znam twych braci żołnierzu! To dobrzy chłopcy. Każdy z nich reprezentował coś ciekawego przy pierwszym spotkaniu. Okazujecie pewno jakieś zalety przy pierwszym spotkaniu! Odpowiadać! Wstyd, żeby kapral was za język ciągnął!
- Przyjemną mam konsystencję. Jestem sypki, co jest cechą charakterystyczną dla moich rodaków. Mam tendencję do usypywania się w grudki. Nie przepadam za spływem do gardła. Barwę posiadam ciemniejszą, aniżeli na przykład mój brat Cherry, czy Banana.
- Barwa to nie wszystko, żołnierzu! Ale za brak tendencji do spływu nie jeden przełożony cię pochwali. Dobrze, poczekajcie chwilę, zanotuję wszystko. Widzicie - młodszy kapral ma to do siebie, że maszynista mu nie podlega. Może kiedyś... Ale co to miałem was pytać... No tak! Jak wypadacie przy bezpośrednim, bliskim spotkaniu? Szybko i na temat proszę! Nie lubimy tu krętaczy!
- Wydawałoby się, że mój los jest przesądzony, lecz okazuje się, że mam asa w rękawie! Na początek lubię mocno uszczypnąć, co wielu za zaletę mi poczytuje. I tu zaczynam dopiero pokazywać, po co tak właściwie zostałem stworzony - powoli odsłaniam swą woń, która, mimo kąpieli w chemikaliach, jest bardzo przyjemna. Przy tej okazji można sobie przypomnieć, że noszę nazwisko "Truskawka", choć jestem świadom, iż niechlubne pierwsze wrażenie może zasłonić me zalety. Chociaż jestem stłumiony, potrafię zapewnić długie towarzystwo, co wyróżnia mnie spośród braci. Największą radość sprawiam po kilku - kilkunastu minutach... Już wiele razy zostałem porzucony, a uprzednio wyzywany od najgorszych... Ale zdarzali się również śmiałkowie, którzy cenili moje atuty i bronili mnie rękami i nogami. Kapral rozumie, indywidualista ze mnie... Jestem dziwakiem, jak zresztą większość mojej rodziny, lecz przy odrobinie zrozumienia potrafię dać z siebie to, co najlepsze i służyć do ostatniej grudki...
- I co ja mam z wami zrobić, żołnierzu? Podobacie mi się! Mojego wsparcia możecie być pewni, tylko zauważcie, że nie wszyscy mają takie dobre serce, jak ja! Z natury również jestem dziwakiem, pewno dlatego potrafię dostrzec wasze niewątpliwe zalety. Ale na waszym miejscu nie czułbym się tu swobodnie! Łatwo możecie podpaść, nawet kompanom swoich braci. Weźcie sobie to do serca! Tymczasem odmaszerować! Tyleś mi nagadał, że będę miał problem to wszystko spisać! Byle do awansu... Odmaszerować powiedziałem! Kilkanaście minut już dawno minęło! Jeszcze się spotkamy, Truskawka!