Kolejny dzień przesłuchań. Niech go mać tego Kendala! Tyle ich wypuścił w świat. Ale nic to. My w wojsku szanujemy, każdego żołnierza. To armia Snuff! Tu są żelazne zasady. Maszynista, gotów? Dobrze... taa. Wprowadzić na komisje wojskową żołnierza Zip!

Witam pana, jak Cię zwą? Zip... taa. Mówię to zawsze, powiem i teraz. Proszę odpowiadać szczerze, zwięźle i nie odbiegać zanadto od wypowiedzi. Wszystkim nam zależy na czasie... Rozumiemy się? Na pewno... Maszynista, zanotować u samej góry: Kolor skóry, prosty brąz, sypki po ojcu z Anglii, w gardło się raczej nie wdziera, łatwy do formowania... Zaczynamy! - Porozmawiajmy, drogi żołnierzu o twym "tajemniczym" przydomku. Zip... Są pewne przypuszczenia, lecz nalegam o odpowiedz prawdziwą.

- Kapralu Sleo, jeśli mogę tak mówić.. Zdaję sobie sprawę, że imię me jest dość kontrowersyjne. No, bo cóż to znaczy... Jedni twierdzą, że jestem "zamkiem błyskawicznym" bo tak się tłumaczy.. Ale, ni diabła w tym analogi. Drudzy tłumaczą godność mą, z "świstem"... Lecz to też nie odpowiada mej naturze. Ostatnim skojarzeniem jest "energia". Co do tego nie zgadzam się też do końca. Ale wielu, mądrych ludzi twierdzi, że drzemie we mnie właśnie taka, że mogę się wyrazić "ukryta moc" w kontaktach "miedzy - ludzkich". Do tego tłumaczenia z tą energią, mógłbym ugiąć się najbardziej. Ale tak między nami, szacowny kapralu, myślę że ojciec był bardzo przewrotny... I ta cała nazwa "Zip" to po prostu "Zip". Jak to ludzie światowi mówią: "Nazwa własna". Tak już jest, i szanuję ojca za tą przewrotność. Ludzie mówią do mnie Zip, i niech tak zostanie!

- Taa... Też tak mniemałem, zacny żołnierzyku. Jeśli przyszło mi mówić z kimś z garnizonu, czy też z porucznikiem Ogórem, czy generałem Welem, to mówiąc szczerze nie zastanawialiśmy się nad ukrytym znaczeniem. Po prostu byłeś dla nas "Zip". No ale przejdźmy do pierwszego razu. Bo wywiad staje się rozciągły. Proszę opowiedzieć, o pierwszych odczuciach, kontaktu z panem. Ale tego na odległość... Rozumie pana "bez zażycia".

- Rozumiem. Powiem wprost. Jestem z mięty. Do tego nie ma dwóch zdań. Ale nie świeżej mięty, bardziej takiej starej nieco... W życiu słyszałem wiele opinii o sobie. Ci mniej dociekliwi powiedzieli: "miętowy chłop". Ci bardziej rzekli: "To mięta, ale nieświeża, nie energiczna, taka stłumiona". A ostatni ci najbardziej poetyccy, co im pan Bóg talent ofiarował, wyśpiewali: "Człowiek ów ma posmak mięty piwnicznej. Tak jakby, jakiś zacny człek rozsypał miętę w piwnicy, i pozostawił ją tam na trzy doby. Owa mięta wówczas przesiąkła by "magią podziemia" Taka mięta z piwnicy, zapewne stłumiona". To tyle w tym temacie.

- Dobrze, taa... Wyraził się pan niesłychanie, dokładnie. Maszynista zapewne zanotował wszystko elegancko... Wybornie! Przejdźmy do kontaktów, jak się u nas mówi: "nos w nos". Spotkaniach organicznych...

- Myślę, że i w tej materii nie będzie problemów. Jestem z natury prostakiem, i nie ma co się rozwodzić... Gdy się natoczę, na ciało obce jestem w pierwszej chwili nienaturalnie "ostry". Takie mocne ukłucie w pierwszym zderzeniu. Ale to tylko moment. Taki niemal zwyczaj w krwi Kendalów. Później zamieniam się w bierną miętę. Już nawet nie tą piwniczną, a tylko stłumioną. Taką suchą. Mój początkowy gniew szybko się ulatnia jak i smak mięty, który szybko ucieka..

- Cudowna szczerość! Jestem zauroczony. Czyli mocny tik, a następnie spokojny baranek! Zanotować! Na koniec zwięźle, o odejściach i krótka samoocena.

- Dobrze kochany kapralu Sleo! Wydalenie mnie z ciała obcego przechodzi bezceremonialnie. Wszystko dzieje się prosto i spokojnie. Ulatniam się nieodwracalnie, i po kilku chwilach nikt o mnie nie pamięta. Gdyby nie ten wywiad, pewno niewielu by wiedziało o "Zipie". Co do samooceny. Jestem synem pokornym. Nie wyróżniam się zanadto... Bez jakichkolwiek, kontrowersji jak moi niektórzy bracia, np. Banana... Prosty, ale chyba za prosty jednak... Zwykły Snuff... Kapralu jestem dobrym żołnierzem, skrupulatnie wypełniam swą służbę... To tyle o mnie, dziękuję za wytrwałość... Wiem, że to ciężka praca...

- Dziękuje Ci! Zadziwiłeś mnie prostotą. Niech Bóg ma cię w swojej opiece! Baczność! Odmaszerować! Ten raport pieprzony znów trzeba pisać... Nic to! Warty opisu ten grzeczny chłopiec. Człowiek prosty, dla prostych niąchaczy... tak!

Napojony kawą: Kapral Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Producent : Samuel Gawith
  • Waga : 8g.
  • Zmielenie : Duże
  • Smak : Piwniczna mięta
  • Dostępność : Mała
  • Cena : 8-16 PLN
  • Dodatkowe : Prosta tabaka miętowa

powrót do działu Samuel Gawith